Archiwum
RSS
piątek, 15 lutego 2008
Piekło łączy miłość [!?]

Sylwia miała problemy z nauką, więc Tomek postanowił jej pomóc, by w przyszłym roku podeszła do matury.

Tomek: Sylwia!! Mówię do Ciebie, czemu mnie nie słuchasz?!

Sylwia: Słucham Cię! Przepraszam, zamyśliłam się!

Tomek: Nic nie szkodzi! Załuważyłem, że niezbyt dobrze radzisz sobie z historią.

Sylwia: Tak wiem o tym! Po prostu w domu nie mam warunków, by się uczyć.

Tomek: Pamiętaj, że gdybyś chciała się wygadać to zawsze możesz na mnie liczyć...

Sylwia: Dziękuje za wsparcie.

Tomek: Może dzisiaj do Ciebie wpadnę po szkole i razem się pouczymy?! Co ty na to?!

Sylwia: Możesz przyjść i możemy się razem pouczyć!

Tomek: Będę o 15.00... przyniosę ciastka:P!

Sylwia: Będę czekała...

Ok. 15 Tomek przyszedł do Sylwii i razem w jej pokoju zaczęli się uczyć... Sylwia co chcilę patrzyła przez okno...

Tomek: Co Ty tak ciąge patrzysz przez to okno?

Sylwia: Patrzę czy nie idzie mój ojciec!!

Tomek: A jak idzie to co?!

Sylwia: A mogę Ci się wygadać?!

Tomek: Oczywiście, słucham!

Sylwia: Mój ojciec po śmiercu mamy zaczął pić i nie wie co robi! Bije mnie, krzyczy i awanturuje o wszytsko!

Tomek: Nie możesz tak żyć... musisz mu się w końcu sprzeciwić...

Sylwia: Nie wiem jak, on jest za silny...

Tomek: Najlepiej tak jak ja sprzeciwiłem się swojemu ojcu!!

Sylwia: Jak to?! Nie rozumiem!!

Tomek: Więc słuchaj! U mnie w domu istanieje podobna sytułacja jak i u Ciebie! Mój ojczym po śmierci mej matki zaczął pić... więc przygarneła mnie babcia, lecz ona umarła i musiałem wrócić do ojczyma. A wtedy było jeszcze gorzej... pił, bił mnie, sprowadzał podejrzanych typów do domu, a nawet kazał mi nieraz spać na podwórku!! Sprzeciwiłem mu się i powiedziałem, że ja tak dłużej nie wytrzymam!! Wyprowadziłem się do kolegi... lecz ojciec mnie znalał... gdy wracałem z nim do domu był pijany, zaczął mnie szarpać, krzyczeć i nie załuważając jadącego samochodu popchnął mnie, a ja jego i niechcący potrącił go, a on tego nie przeżył... teraz mieszkam sam, w domu po babci!

Sylwia: Nie wiedziałam, że miałeś taki sam horror w domu! Przepraszam!

Tomek: Nic nie szkodzi... Zamieszkaj ze mną!

Sylwia: Bardzo bym chciała, ale muszę pilnować ojca! jaki jest taki jest, ale go kocham!

Tomek: Ale pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć i... Kocham Cię!

Nagle wchodzi ojciec i zaczyna szarpać dziewczynę... Tomek stanął w jej obrobie, a ojciec powiedział:

Ojciec: Co Ty robisz smarkaczu!? Wypier***** z tąd!

Tomek: Jak ja wyjdę ona razem ze mną!!

Sylwia: Ale ja nie mogę go zostawić!

Tomek: Możesz go zostawić... zrozumie co stracił!!

Sylwia: OK... ucieknijmy!

Sylwia zamieszkała z Tomkiem... Kilka dni później ojciec przyszedł pod jej szkołę, by ją przeprosić...

Ojciec: Córeczko! Ja Cię przepraszam! Poszedłem się zapisać do AA! To mi pomorze! Napewno!

Sylwia: Ja Ci nie wierzę! Ty nigdy niczego nie zrobisz, żeby było dobrze!

Ojciec: Wróć do domu!

Sylwia: Nie wrócę do domu... nie chcę znów mieć piekła... Przepraszam!!

Ojciec: Dlaczego?!

Sylwia: Tato, zawdzięczam Tomkowi bardzo dużo i kocham go...

Ojciec: A będziesz mnie odwiedzać?!

Sylwia: Oczywiście... A Ty nas?!

Ojciec: Tak córeczko...

Kilka miesięcy później Tomek poprosił Sylwię o rękę... odbył się ślub i wesele... ojciec przestał pić i zamieszkał blisko nich... został szczęśliwym dziadkiem...

14:07, sylwusiaandlenka
Link Komentarze (2) »
Choroba - koniec miłości ;(

Pewnego dnia Nicola zadzwoniła do swego ukochanego - Bobb'ego...
Nicole: Kochanie, muszę Ci coś ważnego powiedzieć! 

Bobby: Słucham Cię skarbie...

Nicole: Możemy się spotkać?

Bobby: Zawsze możemy się spotkać i o każdej porze!!

Nicole: Skarbie, spotkajmy się za 15 minut w naszym miejscu.

Po 15 minutach spotkali się, a dziewczyna zaczęła płakać. 

Bobby: Kotku, co się stało??

Nicole: Nie wiem jak mam Ci to powiedzieć!!

Bobby: Błagam Cię wyksztuś to z siebie!!

Nicole: Ale boję się, że mnie zostawisz!!

Bobby: Kochanie ja Cię kocham! Nigdy Cię nie zostawię, słyszysz nigdy!!

Nicole: Bo ja jestem...

Bobby: No wyksztuś to w końcu z siebie!

Nicole: Jestem...

Bobby: No co jesteś... [!?]

Nicole: Mam raka!!

Bobby: [Płacząc] Jak to?!

Nicole: Od pewnego czesu miałam zawrotu głowy, sam z resztą widziałeś...

Bobby: I co dalej...

Nicole: Mama kazała mi iść do lekarza... i wykryto raka mózgu!

Bobby: [Przytulając dziewczynę i płacząc] Kocham Cię pamiętaj o tym!!

Nicole: Dziękuje skarbie...

Razem udali się na spacer, w stronę ich ulubionej kawiarni... wypili wspólnie kawę i Bobby postanowił odprowadzić Nicole to domu. Mama dziewczyny była bardzo wdzięczna i zaprosiła go do środka. Poszli do salonu, a Nicole udała się do łazienki. Długo nie wracała, więc Bobby poszedł sprawdzić co się z nią dzieję, że nie wraca. Gd otworzył drzwi, ujrzał Nicole, która leżała na błyszczących płytkach, a obok strumykiem leciała krew, z rany, którą miała na dłoni. Mama zadzwoniła na pogotowie...

Bobby: Kochanie, nie zostawiaj mnie... Kocham Cię!!

Nicole: [odzyskała przytomność] Ja nie mogę tak dalej żyć. Lekarze dali mi tylko kilka tygodni, a ja wolę to przyśpieszyć.

Bobby: Nie wygaduj głupst. Lekarze mogli się myślic...

Nicole: Wątpie! Kocham Cię. Dozobaczenia w niebie!!

Bobby: Już niedługo... przysięgam!! 

Dziewczyna zamyka oczy i umiera, miłość jej życia... przytula ją i zaczyna gorzko płakać. Pogotowie przyjechało za późno... Ukochana Bobbi'ego nie żyje. 

Kilka dni później, Bobby nie mogąc pogodzić się z utratą ukochanej popełnia samobójstwo, by razem z nią zamieszkać w niebie... 

13:37, sylwusiaandlenka
Link Komentarze (2) »